Kiedy szukasz w sobie dobra

Drogowskaz dla każdego

Zapach Boga to zbiór homilii i przemówień kardynała Konrada Krajewskiego, który na co dzień, od 1998 roku, mieszka w Watykanie. Jego zadaniem jest odprawianie porannej mszy w Bazylice św. Piotra w Rzymie, raz w miesiącu robi to wyłącznie w języku polskim. Duchowny z Łodzi, który nade wszystko przyjął sobie za zadanie szerzenie miłosierdzia, w prostych, refleksyjnych kazaniach pokazuje nam drogę w kierunku lepszego życia. Takiego, które jest nastawione na pomoc bliźniemu, bez względu na to ile mamy i kim jesteśmy. Co ważne, nie ośmiela się nawet dzielić ludzi na wierzących i ateistów, uważa, że wszyscy jesteśmy tak samo ważni, a miara naszego dobra jest to, jak miłosiernie w stosunku do innych jesteśmy w stanie żyć.

Kardynał jest postacią niesamowitą, taką, która faktycznie znalazła się w tym zawodzie z powołania. Wielu księży w parafii nie zna jego nazwiska, za to każda osoba bezdomna, która przebywa na placu św. Piotra ma jego numer telefonu komórkowego. Na wszelki wypadek, gdyby czegoś potrzebowali. Cały czas komuś pomaga, z własnego uposażenia kupuje ubogim posiłki i odzież. Niespecjalnie dba o siebie, zawsze stara się za to dbać o innych. Nie lubi usługiwania, bo twierdzi, że sobie na nie nie zasłużył, dlatego też nie stosuje się do hierarchii kościelnych. Fantastycznie porozumiewa się z papieżem Franciszkiem (wiele ich rozmów jest tu wspomnianych), ale sięga też pamięcią do czasów posługi przy Benedykcie XVI.

 

Książka o Bogu dla ateistów?

Publikacja jest zbiorem przemówień kardynała Krajewskiego, do których nigdy się nie przygotowuje, bo woli mówić prosto z serca, jak mu podyktuje sumienie. Wiele stwierdzeń powtarza się na wielu kartach książki, ale nic w tym złego, bo to po prostu prawdy życiowe, które łatwiej się wchłania. Zastanawia się w nich nad zasadnością modlitwy jako powtarzalnych regułek, uważa, że prawdziwa znajduje się w dobru, jakie możemy dać niosąc pomoc innym. Bez problemu przyznaje się do swoich słabości i grzechów, stwierdzając, że są wpisane w naturę człowieka. Że naturalnym jest poddawać coś pod wątpliwość. To bardzo ważny głos, zwłaszcza we współczesnym kościele katolickim, który zmaga się z wieloma skandalami.

Historie, które czytamy są zbiorem uniwersalnych mądrości, niezależnych od wiary. Dotykają codzienności, słabości i potrzeby identyfikacji w grupie. Przede wszystkim uczą miłości, do bliźnich i siebie samego.To również opowieść o tym w jaki sposób dzielić się z innymi, swoim dobrem, uczynkiem i chęcią. Książka na swój sposób zaraża pozytywnym myśleniem i afirmacją wolności. Pokazuje jak być współczesnym Robin Hoodem, bez względu na poglądy religijne.

 

Nie jesteś już bezpieczna…

Marcel Moss i jego powieść „Nie odpisuj” już przed premierą została ogłoszona książką, na którą czeka cały internet. Opisywana jako emocjonujący thriller o intrygującym tytule zainteresowała czytelników zanim zdążyli oni dostać ją w swoje ręce. Na czym polega jej fenomen?

Terapia w sieci

Martyna szuka pocieszenia w internecie. Przytłoczona swoimi problemami i trudnościami na jej życiowej drodze zakłada portal społecznościowy, gdzie internauci mogą podzielić się swoimi myślami, opisać to, co ich gryzie i z czym muszą się mierzyć na co dzień. W ten sposób kobieta znajduje ukojenie – czytając o dramatach innych ludzi zapomina o sobie i zdaje sobie sprawę, że w życiu zawsze może być gorzej, a jej sytuacja nie jest wyjątkiem. Anonimowość takich wyzwań sprawia, że ludzie otwierają się dużo bardziej czując się bezpieczniej w sieci niż podczas rozmowy twarzą w twarz.

Wszystko jednak sypie się jak domek z kart, gdy Martyna łamie jedną z najważniejszych reguł. Zaintrygowana otrzymaną wiadomością postanawia odpisać i zapoczątkowuje dialog, który z rozmowy o swoich problemach staje się przerażającą relacją. Kobieta zdaje sobie sprawę, że przez przypadek weszła w sam środek wydarzeń, które są nie tylko niepokojące, ale też niebezpieczne. Również dla niej.

Mam tak samo jak ty

Pomysł na książkę jest prosty – wystarczyło rozejrzeć się wokół i zrozumieć, że to życie pisze najlepsze scenariusze. Do tego wniosku doszedł również autor, który wykorzystał uzależnienie od social mediów do opowiedzenia historii.

Anonimowość w sieci to mit, ale mimo to wciąż łatwiej otworzyć się mając przed sobą ekran komputera niż w bezpośredniej rozmowie. Autor jednak idzie o krok dalej w pokazywaniu naszej rzeczywistości – udowadnia, że nikt nie jest bezpieczny,a social media mogą być wykorzystywane

Bestseller jeszcze przed oficjalną premierą

„Nie odpisuj” stało się bestsellerem przed wejściem na polski rynek. Blogi książkowe oraz profile na Instagramie prześcigały się w opiniach. Rewelacyjna, bezkonkurencyjna, książka roku – to tylko kilka z określeń przewijających się podczas czytania recenzji. Jedno jest pewne – ta historia nie zostawiła nikogo obojętnym. A to jest sztuka.

Okiem recenzenta

Niesamowicie napisana, z wyczuciem, z naciskiem na to, aby dać czytelnikowi pole do przemyślenia, zastanowienia się, zrozumienia emocji bohaterów. Wciągająca już od pierwszy stron i nie dająca spać. Zupełnie inna, oryginalna, sprawdzi się nie tylko dla miłośników gatunku, ale również dla szukających czegoś nowego do przeczytania.

Debiut warty zauważenia, a autor zwrócił na siebie uwagę całej książkowej społeczności. Zostaje tylko czekać na kolejne powieści.

Bez nadęcia o istocie codzienności

Baczny obserwator

Paweł Sołtys, po świetnie przyjętej książce „Mikrotyki” prezentuje nam zbiór opowiadań, dotyczący kondycji współczesnego społeczeństwa. Nieradość jest bezsprzecznie nasza, polska, a tematy w niej zawarte, choć nieodkrywcze, składają się na obraz nas wszystkich. Gonimy za czymś, najczęściej za szczęściem, które ma też oblicze pieniądza, staramy się odczuwać, ale nie zawsze mamy czas i siłę, by czuć. Książka bardzo umiejętnie potrafi trzymać czytelnika we wzruszeniu, ale nie ckliwości, w rozbudowanych formach, ale nie grafomanii. Jak przyznaje sam autor to ogromna zasługa redaktora publikacji. To bardzo istotny głos, który oddaje należytą uwagę na pracę zawodowców, od których zależy ostateczny kształt wszystkiego, co czytamy. Oddanie głosu lub zwrócenie uwagi na tę najważniejszą rolę w powstawaniu książki zasługuje na osobne uznanie.

Autor zaglądając w zakamarki miasta jest w stanie zajrzeć też w głąb samego siebie, a nawet przewidzieć odczucia czytającego. W swoim zbiorze opowiadań płynie, z krótkiej formy w dłuższą, często zostawiając teksty bez puenty, z niedopowiedzeniami. Przechodzi przez przekroje społeczne, dalej zauważalne podziały i poświęca czas każdej z grup wiekowych – od zakochanych nastolatków do chorujących starych ludzi. Jest wszędzie, gdzie czuje się potrzebny, ale kilka sytuacji znajduje go przez przypadek. Jak w życiu.

 

Silna inspiracja Białoszewskim

Warszawa, w której osadzone są wątki, przypomina pędzący futurystyczny frykas, za którego wszyscy chcą się pociąć. Będąc w niej odczuwa się jej tempo, dostosowuje swoje, przez co nikt nie zwalnia, a wszyscy pędzą. Refleksja jest gdzieś z boku, dzieje się samoistnie, unosi się w kłębach smogu, osiada na zarośniętych alejkach, czy w kątach opuszczonych domów. Niejednoznaczność bohaterów oznacza też niejednorodność społeczeństwa, które stara się okazywać empatię, ale nie unika wywyższania, chce pokazać uczucia, ale nie stroni od egoizmu.

Bardzo dużo miejsca w książce zajmuje refleksja autora nad samym sobą, przemijaniem, starzeniem się, częstym brakiem sił. Czuje się tak samo zniszczony fizycznie jak osoby w szpitalach (to też zupełnie inna kwestia jak się ich tam traktuje), a jednocześnie potrafi kochać i wyzywać na pojedynek jak młody człowiek z trzepoczącym sercem. Emocje, które nie starzeją się w zawadzającym ciele, stają się katalizatorem egzystencji, która mimo powszechnego i częstego stanu nie-radości potrafi być piękna. Czytelnik wyniesie z pewnością z lektury wiele wzruszeń, ale też utwierdzi się w przekonaniu, że większość z nas radzi sobie z problemami i codziennością w podobny sposób. Sam musi tylko wywnioskować, czy to dobrze.